Diagnoza uszkodzenia nerek łatwiejsza dzięki nowemu biomarkerowi

5
odpowiedzi
123
wejść
0
ocena
Odpowiedzi [ 5 ]
00
Dodano 3 miesiące temu
Takie osiągnięcia pozwalają na wprowadzenie diagnostyki powikłań cukrzycy na nowe poziomy. Mimo, że dużo już wiemy na ten temat to nadal jest jeszcze wiele do odkrycia poza tym gdy już naukowcom uda się w miarę dobrze poznać różne opcje diagnostyczne łatwiej będzie również rozwijać dalej terapie lub zastosować leczenie nowego typu mające na celu zapobieganie patologicznym zmianom w nerkach.
00
Dodano 2 miesiące temu
Cukrzyca to bardzo podstępna choroba, która bardzo często nie daje żadnych objawów. Bardzo ważne jest to aby regularnie badać poziom glukozy we krwi. Wiele osób nie robiąc tego, a dodatkowo prowadząc niezdrowy tryb życia naraża się na rozwój cukrzycy. W takich przypadkach istnieje właśnie duże ryzyko rozwoju chociażby neuropatii, retinopatii czy tak jak wspomniano w artykule nefropatii. Według mnie to bardzo dobrze, że udało się opracować taki biomarker. Jestem bardzo zadowolona z tego, że do takiego odkrycia doszło właśnie w naszym kraju. Być może dzięki temu takie rozwiązanie będzie mogło być dużo wcześniej wprowadzone. Im wcześniej jakaś choroba zostanie wykryta tym większe są szanse na jej wyleczenie lub zmniejszenie ilości powikłań, które mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia.
00
Dodano 2 miesiące temu
Każde informacje o nowych odkryciach, które pomogą w diagnostyce jakichkolwiek chorób niezwykle mnie cieszy. Według szacunkowych danych przewlekła choroba nerek może dotyczyć 4,5 miliona Polaków, z czego aż 90 proc. nie zdaje sobie z tego sprawy – choroba rozwija się podstępnie i latami. Większość zgonów z powodu PChN to zgony przedwczesne. Przewlekła choroba nerek (PChN) to drugie pod względem częstości zapadnia przewlekłe schorzenie w Polsce. PChN to wieloobjawowy zespół chorobowy, którego objawy utrzymują się przynajmniej ponad 3 miesiące. Do rozwoju choroby dochodzi w wyniku trwałego uszkodzenia lub zmniejszenia liczby czynnych nefronów niszczonych przez różnorodne procesy chorobowe toczące się w miąższu nerek. Poza przewlekłą postacią niewydolności nerek spotyka się również jej odmianę o ostrym przebiegu, do której dochodzi w wyniku urazu, niedokrwienia czy działania substancji toksycznych – w przeciwieństwie do PChN w jej przypadku możliwe jest przywrócenie właściwego funkcjonowania nerek.  W początkowych stadiach PChN może przebiegać bezobjawowo, wręcz skrycie, a pacjent przez długi czas nie będzie odczuwał żadnych niepokojących symptomów. Niestety, im później wykryta, tym rokowania mogą być gorsze. Do najczęstszych przyczyn PChN zaliczamy: cukrzycową chorobę nerek, nefropatię nadciśnieniową, kłębuszkowe zapalenie nerek, cewkowo-śródmiąższowe choroby nerek, wielotorbielowate zwyrodnienie nerek, ostrą niewydolność nerek i nefropatię niedokrwienną. Czynnikami wpływającymi na podniesienie ryzyka zachorowania są m.in.: cukrzyca, otyłość, obciążenia rodzinne, palenie papierosów oraz częste zażywanie leków przeciwzapalnych i przeciwbólowych. Eksperci podkreślają, że niezwykle ważne jest wykonywanie badań przynajmniej raz w roku. Jeśli potencjalny chory jest w grupie ryzyka – dwukrotnie. Przewlekła choroba nerek to schorzenie właściwie nieuleczalne. W terapii stosuje się leczenie nefroprotekcyjne (farmakologiczne i żywieniowe) oraz nerkozastępcze (hemodializa, dializa otrzewnowa i ostatecznie przeszczep nerki). Kluczowe we właściwej diecie u pacjenta z PChN jest takie ukształtowanie sposobu odżywania się, by ograniczyć przyjmowanie białek – jest to jednak wyniszczające i obciążające dla organizmu. Taki chory wymaga nie tylko opieki dietetyka, ale również właściwej suplementacji. Specjaliści wskazują, że dobrym preparatem wzbogacającym dietę niskobiałkową mogą być ketoanalogi aminokwasów. Zapobiegają one zubożeniu diety, a w konsekwencji niedożywieniu i osłabieniu organizmu.  Zadaniem dietetyka jest nie tylko zaplanowanie optymalnej dla pacjenta ilości energii, białka, pozostałych makro- i mikroskładników, ale także ocena realizacji zaleceń dietetycznych. Niestety, w Polsce dostęp do dietetyka w poradniach nefrologicznych jest bardzo ograniczony. NFZ nie refunduje porad dietetycznych, mimo że korzyści wynikające z dietoterapii (nie tylko dla pacjenta) są powszechnie znane i poparte wynikami wielu badań. Warto zatem zadać pytanie: dlaczego w Polsce poradnictwo dietetyczne dla pacjentów nefrologicznych nie istnieje jako świadczenie gwarantowane ani w podstawowej opiece zdrowotnej, ani też w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej? Nie wynika to z pewnością z braku wykształconych dietetyków. Zastosowanie leczenia żywieniowego na większą skalę pozwoliłoby nie tylko na późniejsze włączaniu u chorych bardziej obciążających form terapii, ale również na ograniczenie kosztów leczenia przewlekłej choroby nerek  - oraz jej powikłań, np. chorób układu sercowo-naczyniowych - dla całego systemu. Już sama dializoterapia stanowi bardzo duże obciążenie finansowe, nie mówiąc o pogorszeniu jakości życia chorego. Koszty niezbędnej terapii 31 000 pacjentów, leczonych nerkozastępczo dializami lub przeszczepami nerki, wyniosły w roku 2018 prawie 2 mld złotych.
00
Dodano 2 miesiące temu
W życiu, jak w pokerze – czasami trzeba powiedzieć: sprawdzam! Ta zasada bezpieczeństwa obowiązuje w wielu sferach życia, dotyczy też zdrowia. Zdrowie od czasu do czasu warto po prostu skontrolować. Nawet wówczas, gdy nic nam nie dolega. Na tym polega nowoczesna medycyna – badamy, czy organizm działa prawidłowo, gdy jesteśmy zdrowi, bo stawiamy na to, żeby ubiec ewentualną chorobę. A już koniecznie powinniśmy skontrolować zdrowie, gdy pojawiają się dolegliwości. O obu regułach pamiętajmy zwłaszcza wówczas, gdy zaczynamy drugie pięćdziesiąt lat życia lub mamy tych lat jeszcze trochę więcej. Badania mogą nieść ze sobą bardzo wiele informacji – podkreślają specjaliści: interniści, nefrolodzy, diabetolodzy, kardiolodzy. Osłabienie z niedokrwistości, znużenie. Sucha skóra, siniaki i obrzęki. Zaburzenia akcji serca. Ból kości oraz złamania. Zaburzenia pamięci i kłopoty ze snem. Nocne oddawanie moczu. Co mają ze sobą wspólnego składniki tej wyliczanki? Takie objawy mogą sygnalizować nieprawidłowe działanie nerek. Recz jest ważna. Coraz więcej osób dotyka przewlekła niewydolność nerek, co roku przybywa kilka tysięcy pacjentów. Jak szacują epidemiolodzy, z tym problemem może zmagać się nawet co 10. Polak. Najczęściej chorują ludzie pomiędzy 45. a 75. rokiem życia. Ciekawe, ilu z nas wie, czy ich nerki pracują prawidłowo? Choroby nerek często rozwijają się długo, nie dając żadnych objawów, choćby bólu. Dopiero analiza krwi i moczu może pomóc wychwycić zmiany wskazujące, że w organizmie dzieje się coś niedobrego. Jeśli zauważamy któreś z wcześniej wymienionych symptomów, to już może być znak, że praca nerek zaczyna szwankować. Co ważne, niewydolności nerek sprzyjają: cukrzyca, nadciśnienie, miażdżyca, palenie papierosów i wiek, z czasem bowiem nasze ciało zaczyna gorzej funkcjonować. Dlatego przynajmniej raz do roku róbmy badanie krwi oraz badanie moczu. W ten sposób możemy zapobiec skutkom choroby. W każdej minucie przez nerki przepływa około litra krwi. Działają równocześnie jak filtr i oczyszczalnia, pozwalając organizmowi na wchłonięcie wody i substancji, których potrzebuje: białek, aminokwasów, sodu, potasu, wapnia, fosforu, a usuwają szkodliwe produkty przemiany materii. Ale to nie wszystko. Zapewniają równowagę zasadowo-kwasową organizmu, regulują ciśnienie krwi, wytwarzają erytropoetynę – hormon niezbędny do tego, by szpik kostny produkował czerwone krwinki oraz witaminę D, odpowiedzialną za stan kości. Od nich zależy działanie praktycznie wszystkich narządów.
00
Dodano 2 miesiące temu
Chore nerki długo nie powodują żadnych dolegliwości, a gdy już dadzą o sobie znać, np. w sytuacji stresowej, wtedy zaczyna chorować cały organizm. Chorują na nerki, ale nie mają tej świadomości. I to jest dla nas potężny problem, ponieważ na choroby nerek cierpi co najmniej 14-15 proc. dorosłych. To więcej niż w innych krajach, gdzie choruje 11-12 proc. Wynika to przede wszystkim ze stylu życia. Jemy niezdrowo, jemy dużo soli – więcej niż w innych krajach. Nie leczymy nadciśnienia tętniczego albo leczymy je źle. Co drugi pacjent, który trafia do leczenia nerkozastępczego (czyli taki, który już stracił czynność swoich nerek), nigdy nie miał rozpoznanej niewydolności nerek. Choroby nerek są po prostu nierozpoznawane. Można by pomyśleć, że żaden pacjent w Polsce nie umarł na nerki. Wszyscy umierają na serce, na udar, na raka. A podstawą zwiększającą częstość tych schorzeń jest właśnie choroba nerek. Ale nikt sobie z tego nie zdaje sprawy. Choroba nerek kilkakrotnie zwiększa ryzyko powikłań każdej innej choroby. Ktoś, kto ma chore nerki, ma ogromny problem z całym organizmem. Przykład: kobieta w ciąży z chorymi nerkami ma siedmiokrotnie większe ryzyko powikłań. Co gorsza, ona teoretycznie może mieć te nerki w pełni wydolne, z dobrymi parametrami; może trochę białka jest w moczu, trochę krwinek czerwonych, niby nic wielkiego. Ale faktycznie nerki mogą być już chore, co uwidoczni się w chwili stresu. Nerki są nieprawdopodobnie niedocenianym narządem, o czym się nie rozmawia. Choroba nerek często pozostaje niewykryta, gdyż nikt nie zadbał o to, żeby zrobić badania. Nie bada się w tym kierunku i stąd jest problem. A nie bada się, bo nie ma świadomości ani wśród lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, ani wśród społeczeństwa. Sama nerka nie daje żadnych objawów, powiedzmy sobie to jasno. Nawet jeżeli tworzą się kamienie nerkowe, to dają dolegliwości ze strony dróg moczowych, ze strony miedniczek, moczowodu – tam jest ból. Natomiast same nerki nie bolą, chyba że toczy się proces ropny, tak jak w odmiedniczkowym zapaleniu nerek lub przy ropniu nerki. Nawet rak nerki nie daje żadnych objawów, stwierdza się go najczęściej przypadkiem. Nie mamy wciąż, niestety, programu prewencji. Badanie moczu i kreatyniny to standardowe badanie przesiewowe wykonywane dla sprawdzenia, czy wszystko jest w porządku. Ludzie dbający o siebie powinni to robić – tak jak się bada piersi, robi cytologię czy kolonoskopię. Na te choroby są programy profilaktyczne, a na ten niezwykle ważny problem, jakim są chore nerki, nie ma. I to nie są wielkie pieniądze – badanie ogólne moczu i oznaczenie stężenia kreatyniny kosztuje mniej niż 10 zł. Rocznie wydalibyśmy na ten program może kilkanaście milionów. Natomiast oszczędności z tego tytułu byłyby ogromne. W tej chwili na leczenie chorób nerek, którym nie zapobiegliśmy, wydajemy 2 mld zł rocznie. Takie są koszty braku profilaktyki.
Strona:1
Liczba głównych odpowiedzi na stronie:  
Dodaj odpowiedź
Aby dodać odpowiedź musisz się zalogować
Toast