Finał konkursu Ratujemy i Uczymy Ratować

4
odpowiedzi
98
wejść
0
ocena
Odpowiedzi [ 4 ]
00
Dodano 2 miesiące temu
Nauka pierwszej pomocy już od najmłodszych lat jest bardzo ważna. Obecnie wielu dorosłych uczy się podstawowych procedur przykładowo podczas kursu na prawo jazdy. Jest to zwykle tylko jedna godzina poświęcona tak ważnemu zagadnieniu. Dzieci często szybciej przyswajają wiedzę dzięki czemu pierwsza pomoc stanie się dla nich czymś naturalnym. W sytuacji zagrożenia zdrowia będą od razy wiedziały jak się zachować. Kształtowanie takich odruchów jest bardzo ważne. Gratulacje dla szkół.
00
Dodano 2 miesiące temu
Każdy z nas może kiedyś znaleźć się w sytuacji, w której będzie musiał udzielić pierwszej pomocy ofierze wypadku drogowego, zasłabnięcia lub zakrztuszenia. Warto mieć na uwadze, że dotyczy to nie tylko osób dorosłych, ale również dzieci. Spędzają one przecież wiele czasu w szkole lub na podwórku i trzeba, aby miały jak najszerszą wiedzę z zakresu udzielania pierwszej pomocy już od najmłodszych lat. Oczywiście nauka niesienia pomocy będzie różniła od tej w przypadku dorosłych i będzie oparta głównie na przystępnych formach przyswajania wiedzy. Wyposażanie dzieci w telefon komórkowy to coraz bardziej powszechne zjawisko. Warto nauczyć dziecko korzystania z tego urządzenia w celu pomagania innym. Najprostszym zachowaniem, jakiego możemy nauczyć nasze pociechy, jest zadzwonienie pod numer alarmowy i wezwanie pomocy lekarskiej. W naszym kraju funkcję takiego numeru pełni 112. Ważne jest, aby uświadomić dziecku przeznaczenie tego numeru telefonu. Jeśli chcemy nauczyć pociechę, jak z niego korzystać, to należy zadbać o czystość przekazu. Nigdy nie zapisujmy telefonu alarmowego w pamięci urządzenia – w sytuacji zagrożenia dziecko zamiast wybrać numer na klawiaturze, będzie postępować zgodnie z naszymi zaleceniami, szukając go w spisie numerów. Zostawiając kartkę przy telefonie stacjonarnym musimy dokładnie nazwać numer – tak, aby rozróżnić poszczególne cyfry. Nie nazywajmy numeru „sto-dwanaście”, tylko raczej „jeden-jeden-dwa”. Ten drugi przekaz jest dla dziecka bardziej czytelny i z pewnością nie będzie ono starało się odnaleźć na klawiaturze numerycznej telefonu stacjonarnego przycisku z liczbą 12. Poza tym, należy nauczyć dziecko odpowiadać na pytania, które może zadać dyspozytor. Do podstawowych należą: „co się stało?”, „jak masz na imię?”, „jaki jest adres miejsca, w którym się znajdujesz? Jak nazywa się budynek?” Pamiętajmy, że jako rodzice jesteśmy zobligowani do nakreślenia dziecku specyfiki telefonu alarmowego. Warto sprawdzić świadomość dziecka, zadając mu pytania typu: „Co zrobisz, jeśli w mieszkaniu wybuchnie pożar?”, „Jak zareagujesz, gdy mama upadnie na ziemię i nie będzie się ruszać?”. Dziecko powinno uświadomić sobie, że w domu powinno być coś takiego, jak apteczka pierwszej pomocy – jeśli jej nie ma, warto takową zorganizować i umieścić w jednym, łatwo dostępnym miejscu. Miejsce to powinien znać każdy z domowników. Po skompletowaniu takiego zestawu, należy zapoznać dziecko z jego zawartością. Najprościej będzie wyjaśnić mu przeznaczenie każdego przedmiotu znajdującego się w apteczce. Bądźmy otwarci na wszelkie pytania i wątpliwości, gdyż pozwoli to dziecku nabrać przekonania, że z apteczki można korzystać bez ograniczeń, a jej zawartość można łatwo uzupełnić. Skaleczenia i inne rany otwarte to jedne z najczęściej pojawiających się urazów w środowisku dzieci. Warto nauczyć dziecko schematu postępowania w przypadku zauważenia krwotoku u siebie lub kolegów. Pierwszą rzeczą jest uświadomienie dziecku, jak ważną rolę spełnia krew w organizmie – im większy jej ubytek, tym większych szkód można oczekiwać. Następnie trzeba nauczyć dziecko odruchu uciskania rany do czasu, aż krwawienie nie ustąpi lub nie przybędzie pomoc. Warto wspomnieć, że nie należy uciskać rany bezpośrednio, a zawsze przez gazę, opatrunek czy kawałek czystej odzieży. Dziecko musi też zdawać sobie sprawę, że nie należy wyjmować z rany kawałków gałązek, rozbitego szkła i tym podobnych.Duża aktywność fizyczna dzieci obliguje rodziców do wyjaśnienia im, czym są złamania kości i w ogóle faktu, że kość można złamać, np. w wyniku upadku. Pierwszym krokiem w edukacji będzie pokazanie dziecku, jak rozpoznać objawy złamania W języku angielskim istnieje zasada, której należy przestrzegać, jeśli nagle nasz strój stanie w płomieniach. Brzmi ona „stop, drop and roll” i oznacza mniej więcej tyle, że w przypadku stwierdzenia płomieni należy zatrzymać się w miejscu, upaść na ziemię zasłaniając twarz dłońmi i turlać się w celu zdławienia płomieni. Takiego też toku postępowania należy nauczyć swoje dziecko. Pamiętajmy, że uzbrajając pociechy w takie informacje zwiększamy ich pewność siebie i zwiększamy szanse przeżycia osób, które ulegną wypadkowi w ich towarzystwie. Czy ktoś może jeszcze mieć wątpliwości, czy taka nauka jest potrzebna? Przede wszystkim dlatego, że dzieci i młodzież nie odczuwają lęku przed niesieniem pomocy, jak ma to miejsce w przypadku dorosłych. Potwierdzają to również lekarze, którzy docierają na miejsce wypadków – w większości przypadków za resuscytację lub opatrywanie rannych odpowiadają osoby młode, które wyniosły podstawową naukę ze szkoły lub z rodzinnego domu właśnie. Poza tym, uświadamianie dziecka od najmłodszych lat, że „wypadki chodzą po ludziach”, pomoże zwiększyć ich bezpieczeństwo w przyszłości – w wielu przypadkach będą oni mogli pomóc nie tylko ofiarom, ale też sobie.
00
Dodano 2 miesiące temu
Super inicjatywa ! Zazwyczaj są dwie strategie dorosłych na radzenie sobie z przykrą sprawą jaką są nagłe wypadki, wizyty lekarskie, czy choroby. Pierwsza to unikanie rozmowy, przekonywanie dzieci, że to nas nie dotyczy, że u nas nic takiego nigdy się nie zdarzy. Druga, tak samo kontrowersyjna, ale też powszechna, to straszenie dzieci lekarzem, strzykawką, przychodnią. Coś w stylu: „nie biegaj za szybko, bo rozbijesz głowę, a szycie będzie bolało”. Ze skrajności w skrajność, od unikania tematu medycznego, po straszenie nim. A przecież, jak to się zwykło mawiać, „wypadki chodzą po ludziach”, zdarzyć się mogą każdemu i dobrze jest wiedzieć, co w takiej sytuacji robić. Warto rozmawiać o tym z dziećmi i uczyć je pierwszej pomocy medycznej. Bajki i zabawki. Już rocznym dzieciom możemy wplatać w opowieści i bajki informacje o lekarzach i pierwszej pomocy. Lalce można przykleić plaster, a misiowi obandażować głowę. Kiedy nasze dziecko umie już odróżnić sytuację prawdziwą od zabawy (w tym snu, od nieprzytomności), to czas na nauczenie go wzywania pierwszej pomocy. Dzieci powinny mieć dostęp do telefonu komórkowego, na którym bez trudu wybiorą numer alarmowy 112. Ale to połowa sukcesu, bo bardzo ważna też jest znajomość adresu domowego, pod który dziecko ma wezwać pomoc. To wszystko kształtuje w dzieciach charakter i poczucie mocy sprawczej. Już sama świadomość dziecka, że potrafi udzielić komuś pierwszej pomocy wzmacnia jego rozwijające się poczucie wartości Umiejętność udzielenia pierwszej pomocy jest bardzo ważna. Często okazuje się, że liczy się każda sekunda i to od nas zależy czyjeś zdrowie i życie. Tak więc nikogo nie dziwi, że zasady pierwszej pomocy powinien znać każdy. Praktyka niestety pokazuje, że strach i brak umiejętności opóźnia udzielenie pierwszej pomocy. Aby zmienić tę sytuację, WOŚP organizuje specjalne szkolenia, w których czasie ludzie mogą się nauczyć pierwszej pomocy np. na dworcu, czy w muzeum. Takie akcje sprawiają, że coraz więcej Polaków potrafi udzielić pierwszej pomocy.
00
Dodano 2 miesiące temu
Na naukę pierwszej pomocy nigdy nie jest zbyt wcześnie. Naturalne zachowania dzieci sprawiają, że są bardziej śmiałe, nie mają zahamowań, które mają dorośli, nie boją się krzyknąć i zwrócić uwagę na to, że ktoś potrzebuje pomocy. Dzieci już nie raz udowodniły, że potrafią być Superbohaterami, ratując życie dorosłym. Każde dziecko pod wpływem różnych bajek i przygód superbohaterów marzy, aby zostać jednym z nich. Nic tak nie napawa dziecka dumą, jak posiadanie własnej super mocy, którą może być właśnie umiejętność ratowania drugiego człowieka.Każde dziecko pod wpływem różnych bajek i przygód superbohaterów marzy, aby zostać jednym z nich. Nic tak nie napawa dziecka dumą, jak posiadanie własnej super mocy, którą może być właśnie umiejętność ratowania drugiego człowieka. To my rodzice i dorośli mamy często opory i strach przed nauką udzielania pierwszej pomocy i ratowania w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia. Z badań przeprowadzonych w 2016r. wynika, że tylko 11% dorosłych osób w wieku 35-44 lat odpowiedziało „zdecydowanie tak”- że umiałoby udzielić pierwszej pomocy w przypadku zagrożenia zdrowia lub życia. Zdecydowanie warto zmienić taki stan rzeczy, by to właśnie od nas dorosłych wychodził dobry przykład i inicjatywa jak postępować w takiej sytuacji. Jest to niezwykle ważne dla zainspirowania do właściwych zachowań naszych dzieci, bo jak wiecie przykład idzie zawsze z góry. Myślę, że zbliżający się okres wakacji jest idealny do nauczenia naszych pociech podstawowych zachowań dotyczących udzielania pierwszej pomocy, o których już bardzo obszernie napisały moje poprzedniczki.
Strona:1
Liczba głównych odpowiedzi na stronie:  
Dodaj odpowiedź
Aby dodać odpowiedź musisz się zalogować
Toast