Kielce: Pracownicy szpitala objęci kwarantanną

5
odpowiedzi
67
wejść
0
ocena
Odpowiedzi [ 5 ]
10
Dodano 4 miesiące temu
Praca na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym wiąże się z dużym ryzykiem. To tam trafiają pacjenci, u których jeszcze nie dokonano diagnozy. Nie wiadomo z jaką chorobą mają do czynienia lekarze i pielęgniarki. Pomimo wielu procedur i środków ostrożności nie da się uniknąć narażenia.
10
Dodano 4 miesiące temu
Odra to ostra, wirusowa choroba zakaźna, która bardzo łatwo się rozprzestrzenia wśród nieuodpornionych osób w każdym wieku i może powodować epidemie. Nie należy jej lekceważyć ponieważ powikłania z nią związane mogą być bardzo groźne. Źródłem zakażenia jest chory człowiek. Zakażenie szerzy się drogą kropelkową oraz przez bezpośrednią styczność z wydzieliną z jamy nosowo-gardłowej chorej osoby. Objawy występują po 10-12 dniach od zakażenia. Dlatego nie dziwi fakt kwarantanny. Dziwi za to fakt, że w Polsce znowu słyszy się przypadki występowania tej groźnej choroby.
10
Dodano 4 miesiące temu
Myślę, że warto przybliżyć, jak doszło do tej kryzysowej sytuacji. Pielęgniarka przyjmowała na SOR-ze pacjenta chorego na odrę. Przyjęła szczepionkę, która w tym przypadku okazała się jednak nieskuteczna. Laboratorium ocenia, że stało się tak dlatego, że miała bliski kontakt z chorym i otrzymała przez to masywną dawkę wirusa - zbyt dużą, by mogła sobie z nią poradzić szczepionka. Kobieta, nie wiedząc jeszcze o swojej chorobie, zdawała w weekend egzamin pielęgniarski w jednej ze szkół wyższych w Kielcach. Dlatego musimy pamiętać o OBOWIĄZKOWYCH szczepieniach ! By własnie nie dopuszczać do takich sytuacji, miejmy nadzieję, że nie dojdzie do epidemii..
00
Dodano 1 miesiąc temu
Zgadzam się z Panią w stu procentach ! Takie artykuły są doskonałym przykładem, do czego doprowadzić może fala tak zwanych antyszczepionkowców. Skoro jedna osoba wywołała taką lawinę i aż tyle osób musiało przejść na kwarantannę, to widzimy dokładnie powtórkę z zamierzchłych czasów - najprostszych epidemii. Jedna osoba może sparaliżować działanie SORu, czy oddziałów szpitalnych. A przecież wiemy, że w szpitalu bakterie i wirusy rozprzestrzeniają się z prędkością światła - pacjenci są przecież chorzy, z osłabioną odpornością. Niesamowite, że w dwudziestym pierwszym wieku, ktoś może trafić na SOR z przeziębieniem, a wyjść z odrą ! Pamiętacie te piękne czasy, w których nie szczepiliśmy się na odrę? Wirus odry dopadał wtedy 90 proc. dzieci i zabijał jakieś 2 mln osób rocznie. Światowa Organizacja Zdrowia ostrzega, że te czasy mogą powrócić. Między innymi właśnie dzięki ruchom antyszczepionkowców. Odra to jedna z najbardziej zaraźliwych chorób, jakie znamy. Co gorsza, proces leczenia polega w zasadzie na kontrolowaniu gorączki u chorego i zapewnienia mu na tyle komfortowych warunków, żeby nie doszło do żadnych powikłań – np. zapalenia płuc. Najskuteczniejszą bronią w walce z wirusem odry są oczywiście szczepionki, i dopóki większość europejskich krajów utrzymywało 90 proc. poziom szczepień u swoich obywateli (w niektórych państwach poziom ten przekraczał 95 proc.), liczba zarażonych wirusem rokrocznie spadała. Naukowcy ostrzegają, że jakikolwiek spadek poniżej 95 proc. jeśli chodzi o liczbę szczepień skończy się rosnącą liczbą zachorowań na odrę. Trudno dyskutować z tą tezą – ostatni rok udowadnia, że jest ona prawdziwa. W największej grupie ryzyka znajdują się noworodki i kilkuletnie dzieci, których los leży w rękach rodziców. I jeśli tacy rodzice nie wierzą w szczepionki, to… no cóż, czeka nas powtórka z historii chorób zakaźnych. Nie pierwsza i nie ostatnia niestety.
00
Dodano 3 miesiące temu
Coraz częściej słyszy się o nowych przypadkach zakażenia odrą. Przyczyną tego jest problem związany z ruchem “antyszczepionkowców”. Szczepionka MMR odpowiedzialna jest za udopornienie naszych organizmów przed odrą, świnką i różyczka- pozornie niegroźnymi chorobami, jednak niekiedy niosącymi za sobą poważne powikłania. Jest to obowiązkowe szczepienie, które coraz częściej jest bagatelizowane przez rodziców, którzy nie wiedzą na co narażają swoje pociechy. Do zakażenia na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym może dojść w bardzo prosty sposób, nawet podczas zwyczajnej rozmowy z pacjentem, a także podczas badania ponieważ wirus łatwo rozprzestrzenia się przez drogę kropelkową. W tym wypadku zachowanie dyrekcji szpitala było jak najbardziej słuszne, i w przypadku objęcia znacznej liczby pracowników kwarantanną, aby wirus nie mógł szerzyć się dalej oraz w sprawie niezamykania SOR-u. Pozwoliło to na dalszą pomoc pacjentom.
Strona:1
Liczba głównych odpowiedzi na stronie:  
Dodaj odpowiedź
Aby dodać odpowiedź musisz się zalogować
Toast