Kolejki do lekarzy są coraz dłuższe

7
odpowiedzi
86
wejść
0
ocena
Odpowiedzi [ 7 ]
00
Dodano 4 miesiące temu
Niestety wraz z wydłużeniem czasu oczekiwania na wizyte lub zabieg u spacjalisty rośnie też niechęc pacjętów do naszej służby zdrowia.Duża część społeczeństwa coraz częściej zaczyna korzystać z prywatnej opieki zdrowotnej.Cierpią na tym biedniejsi ktorzy takiej możliwości nie mają .A nie od dziś wiadomo że choroby postępują, a wydłużenie czasu oczekiwania na kolejną wizyte wiąże się nieżadko z pogorszeniem stanu zdrowia pacjenta.Brak lekarzy jest już odczuwalny, dlatego nie powinniśmy baś się specjalistów z poza Uni Europejskiej.Przecież to też są lekarze tak samo wykwalifikowani specjaliści z dyplomami. W obecnej sytuacji nasz rynek pracy powinien być na nich otwarty a procedury znacznie łagodniejsze.
10
Dodano 4 miesiące temu
Problem jest dla mnie trochę paradoksalny. Z jednej strony brakuje lekarzy, w szczególności specjalistów a z drugiej liczba miejsc specjalizacyjnych szczególnie w tych najbardziej popytowych specjalizacjach jakoś nie ulega zmianie. Ile było w tamtym roku miejsc na kardiologię,neurologię,reumatologię ? Chyba niewiele. Pacjenci skarżą się na kolejki do specjalistów. Fundusz broni się, że chcąc przeznaczyć więcej pieniedzy na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną musieliby w jakiś sposób uszczuplić wydatki na inne procedury i opiekę medyczną. Po prostu pieniędzy na służbę zdrowia chyba jest wciąż za mało., to musieliśmy uszczuplić wydatki na inne procedury medyczne. Problem zlikwidowany w jednym miejscu, powstałby w innym. Od chwili, gdy w szpitalach poszły w górę płace, lekarze nie chcą przyjmować pacjentów w przychodniach, bo im się to nie opłaca. Bywa tak, że kontrakt w poradni nie jest w całości realizowany, a pacjenci czekają w kolejkach. Czy nie jest też trochę tak że pod okiem specjalistów często znajduje się spore grono pacjentów już zdiagnozowanych i "wyrównanych" w chorobie i rzeczywiście mogliby być pod okiem lekarzy rodzinnych? Gdyby pacjentów, którzy już nie potrzebują opieki specjalistycznej odesłano do przychodni podstawowej opieki zdrowotnej, kolejki z pewnością byłyby krótsze a czas oczekiwania znacząco mniejszy. Niektórzy pacjenci potrafią sobie skombinować skierowanie w trybie pilnym, na cito ale to tak trochę jak z antybiotykami, jak zaczną wszyscy to stosować, to rozwiązanie przestanie działać bo wszystko będzie na cito i kolejki będą wciąż takie same. Sytuacja trochę bez wyjścia ale ciekaw jestem opinii innych kolegów i koleżanek :).
20
Dodano 3 miesiące temu
W stu procentach zgadzam się z poprzednimi użytkownikami. Trzeba zwrócić uwagę na zwiększenie liczby przyjmowanych studentów medycynę. Pozwoli to na wykształcenie większej liczby studentów, którym jak wspomnia pawlo4 należy stworzyć odpowiednia liczbę miejsc na rezydenturę. Sam okres specjalizacji powinien być godnie wynagradzany o co w niedalekiej przyszłości walczyli młodzi lekarze. Ich praca podczas rezydentury jest bardzo ciężka, spoczywa na nich pełna odpowiedzialność za co powinni dostawać godne wypłaty. Myślę, że niska płaca podczas specjalizacji jest jednym z czynników, przez który młodzi lekarze, świeżo po studiach wyjeżdżają za granicę gdzie dostają nawet kilkukrotnie wyższe wynagrodzenie i w przyszłości nie wracają do naszego kraju. Zwiększenie nakładu finansowego między innymi na rezydentów sprawi, że liczba specjalistów w naszym państwie zwiększy się, w przyszłości zmniejszając stopniowo kolejki do lekarzy. Okres oczekiwania do lekarza, często bardzo długi niesie za sobą konsekwecje braku odpowiednio wcześnie postawionej diagnozy i odpowiedniego leczenia. Problem narasta bo pacjent może już w danym momencie, potrzebować innego lub większej ilości specjalistów, a jego wyleczenie staje jednocześnie dużo trudniejsze oraz dłuższe, co również wiąże się z większym nakładem finansowym przez państwo. Dużo łatwiej i taniej jest leczyć chorobę wykrytą dużo wcześniej, co jest lepsze zarówno jak i dla państwa jak i budżetu.
20
Dodano 3 miesiące temu
Kolejki to problem, który z wraz z upływem czasu będzie nam rozwiązać bardzo ciężko. Specjaliści coraz częsciej decydują się poświęcać znaczną część swojego czasu na wizyty prywatne. Jest to dla nich dużo wygodniejsze, wiążę się z mniejsza ilością wypełnianych dokumentów, a głównym czynnikiem decydującym w takim wyborze są oczywiście finanse. Jeżeli budżet nie skieruję większej ilości pieniędzy na służbę zdrowia to kolejki będą coraz dłuższe. Problemem jest też fakt emigracji młodych lekarzy,którzy nawet nie podejmują próby specjalizowania się w naszym kraju ponieważ za granicą czekają na nich dużo lepsze warunki. Jeżeli starsi lekarze będą odchodzić emeryturę, a duża liczba lekarzy bedziędzie wyjeżdżać za granicę to powstanie dziura, która będzie trudna do załatania. W związku z tym jak najbardziej zgadzam się z tym aby przyjmować lekarzy spoza Polski. Coraz częsciej słyszy się, że tacy lekarze świetnie radzą sobie w naszych szpitalach, wdrażając metody leczenia, które w naszym państwie mogły nie być jeszcze znane.
20
Dodano 3 miesiące temu
Kolejki do specjalistów to problem bardzo złożony. Z jednej strony brakuje lekarzy, z drugiej miejsc na rezydentury. Światełkiem w tunelu, które pojawiło się stosunkowo niedawno jest decyzja związana ze zwiększeniem liczby studentów przyjmowanych na kierunki lekarskie. Jest to problem rozwiązywany od podstaw i słusznie. Kolejno należałoby postąpić tak jak wspomnieli poprzedni użytkownicy, czyli : zwiększenie miejsc na rezydenturze oraz podniesienie płac młodym lekarzom podczas specjalizacji. To fundament tego aby lekarzy w Polsce w przyszłości nie brakowało, a kolejki do specjalistów nie były aż tak długie. Nawiązując do przyjmowania lekarzy z zagranicy to jestem jak najbardziej za tym pomysłem. Skoro nas Polaków chętnie przyjmuje się za granicą to powinniśmy się odwdzięczać tym samym. Nie wiem dokładnie jak to jest z nostryfikacjami, ale wydaje mi się, że dla tych osób powinien być przeprowadzany odpowiedni egzamin, coś na wzór LEK-u z zakresem materiału zbliżonym do tego przerabianego na polskich uczelniach, aby nie było zbyt dużych różnic pomiędzy naszymi lekarzami, a tymi z zagranicy. Wszystko da się rozwiązać tylko potrzeba racjonalnych pomysłów, no i oczywiście funduszy, z którymi w naszym kraju ostatnio jest coraz słabiej.
20
Dodano 1 miesiąc temu
Niestety, od dłuższego czasu można natknąć się na coraz więcej artykułów mówiących o horrendalnych kolejkach do specjalistów w naszym kraju. Całkiem niedawno, kilka miesięcy temu, Jeden z pacjentów opublikował na Facebooku zdjęcie swojego skierowania. Na wizytę ma czekać 3 lata - do 2021 r. Wyjątkowo mógł wybrać godzinę spotkania. Najwyraźniej przełom zapowiadany przez Ministerstwo Zdrowia jeszcze nie nastąpił. Nie tylko pacjenci, ale przede wszystkim polska służba zdrowia wymaga uzdrowienia. Od lat walczy z brakiem środków, kadr i gigantycznymi kolejkami. O tych ostatnich wiedzą wszyscy. Sieć szpitali miała przynieść rewolucję, ale dramat w poczekalniach trwa. Minister zdrowia Łukasz Szumowski, przejmując stołek po swoim poprzedniku, nie miał lekko: najpierw trafił w sam środek sporu z rezydentami, a niewykluczone, że wkrótce będzie się zmagać z problemem braku pielęgniarek. Zmiana wprowadzona jeszcze przez ministra Radziwiłła - sieć szpitali - miała usprawnić udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej przez szpitale oraz przychodnie przyszpitalne. Celem ma być przede wszystkim łatwiejszy dostęp pacjentów do leczenia specjalistycznego w szpitalach. Skrócić się miały także kolejki w szpitalnych oddziałach ratunkowych i w izbach przyjęć. Łatwiejsze zarządzanie szpitalami to – wydawać by się mogło – krótszy czas oczekiwania na wizytę do lekarza. Wygląda jednak na to, że na efekty jeszcze poczekamy. A na mapie Polski nie brakuje bowiem placówek, gdzie prędzej doczekamy ostateczności, niż zobaczymy drzwi gabinetu lekarskiego.
10
Dodano 1 miesiąc temu
1/19 Przejdź do galerii zdjęć Najdłuższe kolejki są do endokrynologa, ortodonty i kardiologa. W jednym przypadku trzeba czekać nawet... sześć lat! Zgodnie z najnowszymi danymi, by dostać się do lekarza specjalisty w Polsce, trzeba czekać średnio ponad 3 miesiące. Do jakiego lekarza najłatwiej się dostać, a gdzie spędzicie w kolejce prawie 2 lata? Zobacz dzisiejsze wydanie internetowe Nowej Trybuny Opolskiej Każdy, kto choć raz próbował zapisać się do lekarza w ramach NFZ wie, że to droga przez mękę. Często kolejki są tak długie, że umawiamy wizytę prywatną. Czasem nie pozostaje nic innego - zwłaszcza w sytuacji, w której czas oczekiwania wynosi prawie... 2 lata. Okazuje się, że nie ma jednej dziedziny medycyny, w której pacjenci nie natrafialiby na kolejki. Na dodatek z roku na rok sytuacja nie ulega poprawie. Szczególnie niekorzystnym zjawiskiem jest ograniczona dostępność do neonatologii i specjalistycznych świadczeń w zakresie neurologii, okulistyki oraz kardiologii. Kilkumiesięczne oczekiwanie na konsultację specjalisty w tych dziedzinach, może prowadzić do nieodwracalnych zmian w organizmie niemowlęcia, w tym, w największym stopniu, urodzonego przedwcześnie. Opóźnienie w dostępie do świadczeń w przypadku dzieci może mieć tym bardziej dotkliwe konsekwencje z uwagi na ich rozwój. Na szczęscie ostatnio dało się słyszeć głos NFZ-u. Podobno ma on świetny pomysł na zmniejszenie kolejek do specjalistów. Chorzy, którzy zgłoszą się do lekarza po raz pierwszy, nie będą musieli czekać w tych samych kolejkach, co pacjenci przychodzący na wizyty kontrolne. Limity przy pierwszych wizytach mają być zniesione między innymi w poradniach endokrynologii, rehabilitacji, genetycznej i neurochirurgicznej dla dzieci. Czas oczekiwania ma się docelowo skrócić do maksymalnie 30 dni. Każde zwiększenie środków finansowych na świadczenia zdrowotne przyniesie efekt. Pokazały to przypadki, gdy NFZ zwiększył finansowanie endoprotez, czy leczenia zaćmy. Jest to jednak tylko jeden z elementów, które wpływają na czas oczekiwania na dostęp do świadczeń zdrowotnych. Istotny jest też zasób kadry medycznej i infrastruktura. Jeśli nie będziemy tego oceniali w całości, to może okazać się, że jedynie zwiększanie finansowania, nie zapewni nam spodziewanego efektu. Pacjenci mają różne życzenia co do systemów ochrony zdrowia we wszystkich krajach. Chodzi o to, by dostępność usług medycznych dla wszystkich pacjentów była taka, jak wynika z ich stanu zdrowia. Zgodnie z opiniami ekspertów, w naszym systemie pozycja lekarza podstawowej opieki zdrowotnej jest bardzo marginalizowana i to z wielu względów. Oby Rządowi i NFZ-owi udało się wynaleźć sposób na zmniejszenie kolejek do lekarzy, bo to co się dzieje teraz w przychodniach może wywoływać tylko zawrót głowy i niedowierzanie.
Strona:1
Liczba głównych odpowiedzi na stronie:  
Dodaj odpowiedź
Aby dodać odpowiedź musisz się zalogować
Toast