Prezydent podpisał nowelę Prawa farmaceutycznego dot. zwalczania nielegalnego wywozu leków

4
odpowiedzi
96
wejść
0
ocena
Odpowiedzi [ 4 ]
00
Dodano 2 miesiące temu
Wielu leków brakuje w Polsce, ponieważ wywożone są za granicę. Pacjenci pytają kiedy dany lek będzie dostępny, a tak naprawdę nikt nie jest w stanie tego stwierdzić. Nic dziwnego, że przepisy są zaostrzane.
00
Dodano 1 miesiąc temu
Brak odpowiedniej liczby kontroli, nienakładanie kar mimo stwierdzonych nieprawidłowości, brak monitorowania obrotu lekami to najważniejsze ustalenia NIK, która zbadała rynek farmaceutyczny w Polsce. Mimo zmiany przepisów, nadal rośnie lista leków ratujących życie, których nie można kupić w polskich aptekach, bo są wywożone zagranicę. Zdaniem Najwyższej Izby Kontroli podejmowane przez Ministra Zdrowia oraz Inspekcję Farmaceutyczną działania na rzecz poprawy dostępności produktów leczniczych nie były skuteczne, w konsekwencji czego w aptekach okresowo brakowało leków ratujących zdrowie lub życie. W 2012 r. wprowadzono urzędowe ceny leków refundowanych. Po wprowadzeni ustawy refundacyjnej, doszło do znacznej obniżki leków. Wtedy eksport niektórych grup medykamentów stał się bardzo dochodowym przedsięwzięciem. Rosnąca skala eksportu doprowadziła w wielu przypadkach do braku leków w aptekach. Z powodu niekontrolowanego wywozu refundowanych produktów leczniczych, przy wykorzystaniu nielegalnego mechanizmu odwróconego łańcucha dystrybucji, doszło do braków leków ratujących zdrowie lub życie. Komisja Europejska uznała, iż brak odpowiednich i ciągłych dostaw do aptek produktów leczniczych stanowi poważny i rosnący problem, który pojawił się w ostatnich latach w niektórych państwach członkowskich i który może mieć poważny wpływ na leczenie pacjentów. Komisja przyznała, że handel równoległy lekami może być jednym z powodów wystąpienia niedoborów wielu produktów leczniczych stosowanych u ludzi. Najwyższa Izba Kontroli oceniła w kontroli z kwietnia 2016 r., że organy Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej nie dysponowały wystarczająco skutecznymi instrumentami przeciwdziałania nielegalnym praktykom. Sytuacja ta dotyczyła zwłaszcza niekontrolowanego wywozu leków za granicę w ramach odwróconego łańcucha dystrybucji. Łączna wartość produktów leczniczych sprzedawanych do krajów UE wynosi 3,5 mld złotych, a według szacunkowych danych 57 proc. tych leków jest wyprowadzanych z kraju nielegalnie. Ogromna liczba zgłoszeń napływających z aptek o brakach leków powodowała znaczne obciążenie Inspektoratów oraz zaangażowanie pracowników, najczęściej inspektorów farmaceutycznych. W miarę posiadanych możliwości część Inspektoratów uruchomiła narzędzia informatyczne ułatwiające gromadzenie i przetwarzanie zgłoszeń (np. poprzez zamieszczenie formularzy na stronie internetowej Inspektoratu, bądź utworzenie dedykowanych skrzynek mailowych)...
00
Dodano 1 miesiąc temu
Dobrze, że nowelizacje i nowe ustawy wchodzą w życie. Co jakiś czas z mediów dochodzą do nas informacje o tym, że jakichś leków nie można kupić w polskich aptekach, albo że znowu złapano przestępców, którzy próbowali leki wywieźć za granice państwa. Kolejny przedsiębiorca, właściciel kilku aptek w regionie - na celowniku Inspekcji Farmaceutycznej, w związku z podejrzeniem nielegalnej sprzedaży leków za granicę. Aby ukrócić ten proceder, rząd przyjął projekt zmian w prawie farmaceutycznym. Będzie większy nadzór i surowsze kary, nawet więzienia, bo przez chęć zysku, w aptekach brakuje leków dla polskich pacjentów. Obecnie największy problem jest z lekami wziewnymi, których w aptekach paradoksalnie jest jak na lekarstwo. – To jest troszkę niebezpieczne, ponieważ mamy okres przeziębień i lekarze przepisują leki na rozkurczanie oskrzeli i nie tylko na astmę, ale jako leki stałego stosowania. Podobnie jest z preparatami na cukrzycę i przeciwzakrzepowymi. - Jakiś zastępczy lek musi lekarz wypisać, żebym musiała mieć cały czas lekarstwa – mówi jeden z pacjentów. A to wszystko przez fakt, że leki są wywożone z Polski m.in. za pośrednictwem specjalnie do tego celu otwieranych aptek, hurtowni prowadzących podwójną księgowość i fikcyjnych przychodni. Ta sprzedaż odbywa się na zapotrzebowanie i jest de facto legalna - zgodne z prawem. Nielegalnym procederem jest to, że przychodna przekazuje ten asortyment do hurtowni i na tym etapie jest problem. Za granicą leki są sprzedawane o wiele drożej niż w Polsce i przez to na liście zagrożonych wywozem jest już ponad 200 medykamentów. W Zachodniopomorskiem przez ostatnie 4 lata zamknięto 40 aptek, których właściciele trudnili się tym nielegalnym procederem. Inspekcja Farmaceutyczna pracuje nad kolejnym przypadkiem. - To jest przedsiębiorca, który posiada kilka jednostek, kilka punktów aptecznych, mamy już de facto opracowaną dokumentację na temat tego przestępczego procederu, walka jest ciężka...
00
Dodano 1 miesiąc temu
Nielegalny wywóz leków nazywany jest odwróconym łańcuchem dystrybucji. A to dlatego, że jedyna dopuszczalna prawem ścieżka wygląda tak: od producenta lek trafia do hurtowni farmaceutycznej, stamtąd do apteki, a potem do pacjenta. W nielegalnym wywozie leków leki z aptek trafiają do hurtowni eksportujących leki. Pierwsze sygnały o tym, że leki zaczynają być wywożone z Polski pojawiły się po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Poważny braku lekarstw w aptekach zaczął się jednak w 2012 roku. Wprowadzono wtedy sztywne ceny i marże na leki refundowane, które sukcesywnie tanieją. To wynik cyklicznych negocjacji resortu zdrowia z producentami. To spowodowało, że leki w Polsce są znacznie tańsze niż w Niemczech czy Francji. Ten sam lek może kosztować w Polsce około 100 zł, podczas gdy w krajach Europy Zachodniej 100 euro. I tak na przykład Infanrix Hexa, przeciwko błonicy, tężcowi, krztuścowi, wirusowemu zapaleniu wątroby typu B oraz polio, kosztuje w Polsce około 200 zł. Dla porównania, w Niemczech trzeba za nią zapłacić powyżej 80 euro (czyli niemal dwa razy drożej). Podobna różnica jest pomiędzy ceną tej szczepionki w Polsce i Wielkiej Brytanii, gdzie kosztuje ona około 100 funtów. Tak jest także z innymi lekami. Braki leków dotyczą grupy blisko 200 specyfików, które pojawiają się regularnie na listach publikowanych przez Ministerstwo Zdrowia. Problem dotyczy głównie preparatów antynowotworowych, przeciwzakrzepowych, przeciwastmatycznych i nowoczesnych insulin, a więc leków ratujących życie chorych. Zgodnie z tzw. ustawą antywywozową na liście umieszczane są te leki, których brakuje w 5 proc. aptek w danym województwie. Z wyliczeń agend rządowych, w tym Generalnego Inspektora Farmaceutycznego, wynika że z Polski rocznie nielegalnie są wywożone leki o wartości średnio 2 mld zł. Dla porównania rynek sprzedaży leków w 2017 roku był wart 37 mld zł, a wartość legalnego eksportu produktów leczniczych wyniosła w 2017 roku 994 mln euro, czyli około 4,4 mld zł. Jak zauważają eksperci DNB, problem ten dotyczy nie tylko Polski, ale również innych krajów. W Unii Europejskiej z podobną kwestią boryka się Słowacja, Rumunia czy Bułgaria. W tym ostatnim kraju wartość nielegalnie wywiezionych leków sięga 50 mln euro. Niestety, mimo podejmowanych działań legislacyjnych, w tym zakładających karanie osób, zajmujących się tym procederem, rozwiązanie tego problemu będzie bardzo utrudnione przez fakt, iż ceny lekarstw w Polsce są i w średnim terminie dalej będą niższe od ceny tych samych lekarstw w krajach, do których trafiają. Nieprawidłowości w obrocie leków zostały już dostrzeżone przez europejskie agencje takie jak: HMA (the Heads of Medicine Agencies), EMA (European Medicines Agency) oraz Radę i Komisje Europejską. – Temat jest dość trudny, bo równoległy import i eksport produktów leczniczych jest zgodną z prawem formą handlu w ramach jednolitego rynku. Na przykład w Niemczech apteki są prawnie zobowiązane do pozyskiwania co najmniej pięciu procent swoich zapasów poprzez import równoległy.
Strona:1
Liczba głównych odpowiedzi na stronie:  
Dodaj odpowiedź
Aby dodać odpowiedź musisz się zalogować
Toast