UJ i WUM uruchamiają studia podyplomowe poświęcone antybiotykom

5
odpowiedzi
132
wejść
0
ocena
Odpowiedzi [ 5 ]
00
Dodano 4 miesiące temu
Bardzo ciekawa dziedzina wiedzy medycznej. Z pewnością znajdzie się wiele chętnych. Obecnie bardzo ważna jest znajomość zasad dotyczących leczenia antybiotykami. Są one naszą jedyną bronią w walce z wieloma chorobami. Nie możemy wykorzystywać ich nadmiernie, profilaktycznie, gdy nie ma takiej potrzeby.
00
Dodano 4 miesiące temu
Warto uczestniczyć w zajęciach na studiach podyplomowych, aby odświeżyć i pogłębić swoją wiedzę. Zgadzam się, że temat antybiotykoterapii wzbudza wiele emocji i z pewnością wielu lekarzy zdecyduje się na uczestnictwo.
00
Dodano 4 miesiące temu
Super wiadomości ! Takie studia są niezwykle potrzebne i dopasowane do aktualnych potrzeb naukowych o leczniczych. Światowa Organizacja Zdrowia ostrzega, że konieczne są pilne działania, by przeciwdziałać nadużywaniu antybiotyków na całym świecie. Leki te są niepotrzebnie wydawane przez lekarzy pierwszego kontaktu i personel szpitali od dziesięcioleci, co powoduje, że niegroźne bakterie stają się superbakteriami. Tym samym antybiotyki są coraz mniej skuteczne w przypadku powszechnych chorób. Światowa Organizacja Zdrowia zaznacza, że zarówno nadmiar, jak i niedobór antybiotyków przyczynia się do antybiotykooporności. Nadużywanie ich sprawia, że bakterie i wirusy przyzwyczajają się do leków. Natomiast brak powoduje, że ludzie nie przechodzą pełnej kuracji, a mikroby, których antybiotyk nie zdążył zabić uczą się przetrwania. Organa ONZ porównały dane z 65 krajów, aby ujawnić, które narody najczęściej i najrzadziej stosują te leki. Najwięcej antybiotyków przepisują lekarze w Mongolii (64,41 dawki każdego dnia na tysiąc osób). Na drugim końcu skali znalazło się Burundi w Afryce (4,44 dawki). Najczęściej stosowanym lekiem na całym świecie jest amoksycylina - członek rodziny penicylin, która jest pierwszą linią obrony. Największą winę za rosnącą antybiotykooporność ponoszą jednak kraje, które sięgają po leki ostatniej szansy. Powinny one być stosowane wyłącznie w przypadku, gdy wszystkie inne nie zadziałają. Najwięcej przepisuje się ich we Włoszech, Hiszpanii i Japonii. Zdaniem WHO antybiotyki te należy zachować na przyszłość.
00
Dodano 4 miesiące temu
Zgadzam się z każdym poprzednim komentarzem. Wokół nas tętni niedostrzegalne gołym okiem życie. Otacza nas ogromny wszechświat złożony z mikroskopijnych rozmiarów drobnoustrojów. Bakterie, bo o nich głównie mowa, zasiedlają niemal każdy zakątek świata, a także nasze ciała. Dla większości z nich my ludzie jesteśmy obojętni, bez innych nie możemy się obejść, bo ich obecność wokół nas i w nas zapewnia czerpanie obustronnych korzyści z takiego współżycia, ot chociażby pomaga trawić pokarm, czy zwiększa odporność na infekcje. Jeśli mowa o infekcjach, to nie można zapominać o grupie bakterii i wirusów, które nie tylko nie są dobroczynne dla ludzi, więcej, nie są nawet obojętne dla zdrowia, a wręcz przeciwnie, są wrogiem czyhającym na luki w naszym układzie odpornościowym, aby przypuścić szturm. Różnego rodzaju choroby zakaźne były postrachem ludzkości na przestrzeni wieków. Wielkie epidemie dziesiątkowały populacje, trzebiły ludzkie skupiska, były plagą i zmorą. Wydawało się, że nie ma ratunku i trzeba pogodzić się z losem i żyć w cieniu śmierci. Dopiero na przełomie XIX i XX wieku, kiedy to następuje rozkwit mikrobiologii, ludzkość uświadamia sobie naturę niebezpieczeństwa – odkryte zostają bakterie, sprawcy zakażeń, następnie mniejsze od nich wirusy. Trzeba było poczekać jeszcze trochę, aby w 1928 roku świat ujrzał światełko w tunelu – Alexander Fleming (1881-1955) odkrywa pierwszy antybiotyk, penicylinę, za co (wraz Howardem Floreyem i Ernstem Chainem) zostaje uhonorowany w 1945 roku Nagrodą Nobla. Penicylina była wybawieniem, stała się złotą bronią w walce z bakteriami. Przy jej pomocy lekarze zwalczali choroby wywoływane przez zakażenia bakteryjne, które wcześniej często kończyły się śmiercią, a na pewno były trudne do wyleczenia w inny sposób. Po penicylinie przyszła kolej na inne antybiotyki, których arsenał z czasem stawał się coraz większy. Ludzkość triumfowała i ogłosiła koniec chorób związanych z zakażeniami wywołanymi przez bakterie. Antybiotyki pozwoliły zbudować solidną barierę oddzielającą człowieka od cierpień i śmierci wywoływanych wcześniej przez te drobnoustroje. Medycyna i nauka w ogóle, święciły tryumf, Człowiek mógł odetchnąć z ulgą – dysponował super zabezpieczeniem i gwarancją przewagi nad bakteriami chorobotwórczymi. Dziś antybiotyki to standard w naszym życiu. Któż z nas nie korzystał z antybiotyków, kto nie sięgał po nie w wypadku drobnych infekcji, jako osłony w trakcie zabiegów chirurgicznych, kto nie prosił swojego lekarza, aby ten przepisał ten cudowny środek z powodu dokuczającego nam przeziębienia czy grypy? Co na to wszystko bakterie, zepchnięci do narożnika ringu, wcześniejsi triumfatorzy i gnębiciele? Czy na pewno udało się ostatecznie pokonać dawnych wrogów? Arsenał antybiotyków jest pokaźny, znamy kilkadziesiąt różnych ich odmian, ale już od wielu lat nie są odkrywane ich nowe odmiany. Być może spoczęliśmy na laurach, może też wyczerpaliśmy złoże tych cudownych substancji. Tak czy inaczej, to czym dysponujemy, zapewniało przez dziesiątki lat zbawienny spokój i poczucie bezpieczeństwa. Jednak od co najmniej kilkunastu lat, coraz częściej pojawiają się niepokojące informacje, jakoby pojawiały się odmiany bakterii, na które nie działają z powodzeniem dotąd stosowane antybiotyki. Te alarmistyczne wieści są niestety potwierdzane przez naukowe autorytety i budzą stary, zapomniany już lęk przed zakażeniami ich ponurymi skutkami. Co się dzieje? Czy naprawdę grozi nam powrót do przeszłości?
00
Dodano 4 miesiące temu
Zachłyśnięci możliwościami jakie daje antybiotykoterapia, sięgamy po te substancje bez potrzeby i bez umiaru. Stosujemy je w przypadku banalnych dolegliwości, jak zwykłe przeziębienie. Domagamy się od lekarza recepty na antybiotyk, bo chorujemy na grypę (skądinąd nie powinno się jej lekceważyć) i jego zastosowanie wg nas na pewno przyspieszy powrót do zdrowia. Łykamy tabletki antybiotyku na własną rękę, przez dwa, trzy dni, aż poczujemy się lepiej, nie mając nawet pewności, czy lek jest konieczny i bez zwracania uwagi na schemat dawkowania. W niektórych azjatyckich krajach, antybiotyki są dostępne bez recepty. Na większą skalę nadużywamy antybiotyków dodając je do karmy zwierząt hodowlanych (jako stymulatory zwiększania masy mięśniowej), jako środki ochrony roślin czy substancje konserwujące. Bakterie, chociaż proste w swej budowie, wręcz prymitywne w porównaniu z ludzkim organizmem, a już na pewno pozbawione nawet szczątkowej inteligencji, potrafią jednak się wymknąć z „antybiotykowej pułapki” zastawionej przez ludzkość. Tak naprawdę, to nie one są tak sprytne, ale my ludzie jesteśmy pozbawieni rozsądku. Nadużywanie i niewłaściwe stosowanie antybiotyków powoduje, że bakterie mają okazję do wytworzenia przeciw nim oporności (nie mylić z odpornością, który to termin jest zarezerwowany dla innych zjawisk). Bakterie ze swej natury są bardzo elastyczne, dzięki tej cesze były zdolne dostosować się do każdych niemal warunków życia i zasiedlić właściwie całą Ziemię, nawet ekstremalne ze względu na warunki życia miejsca. Dlaczego więc nie miałyby drobnoustroje nauczyć się żyć w obecności antybiotyków, które ciągle i bez przerwy stosujemy? Mechanizm jest boleśnie prosty: jeśli poddaje się bakterie działaniu antybiotyku w zbyt małej dawce, albo zbyt krótko, albo niewłaściwego antybiotyku, to zginą te które były najbardziej wrażliwe na jego działanie, ale przetrwają bardziej oporne. Te oporne szybko się rozmnożą i następnym razem zastosowanie tego samego antybiotyku, w tej samej dawce będzie już nieskuteczne. A wystarczyło po prostu zastosować większą dawkę leku (lub lek właściwie dobrany) i podawać go przez dłuższy czas, tak aby zlikwidować wszystkie komórki bakterii odpowiedzialne za zakażenie, albo zrezygnować ze stosowania antybiotyku w ogóle i sięgnąć po inne sposoby leczenia, jeśli infekcja nie była poważna. Sytuacja staje się naprawdę groźna. Wiadomo już, że pojawiły się takie szczepy bakterii, które o zgrozo, są oporne na wszystkie znane ludzkości antybiotyki. Rozprzestrzenienie się takich bakterii na świecie, będzie oznaczało powrót czasów ponurej przeszłości, kiedy byliśmy bezbronni wobec zakażeń. Takie choroby jak np. gruźlica czy zakażenia ran operacyjnych stają się ponownie nieuleczalne i śmiertelne, jak to bywało przed erą penicyliny....
Strona:1
Liczba głównych odpowiedzi na stronie:  
Dodaj odpowiedź
Aby dodać odpowiedź musisz się zalogować
Toast