W aptekach i hurtowniach brakuje wielu leków. Sytuacja pogarsza się z dnia na dzień

6
odpowiedzi
219
wejść
0
ocena
Odpowiedzi [ 6 ]
20
Dodano 2 miesiące temu
Niestety sytuacja jest coraz gorsza. W obliczu braku dostępności leku w danej postaci lub dawce, pacjenci masowo proszą lekarzy o recepty na inne dawki. Efektem jest brak dostępności kolejnych i kolejnych dawek leku. Nie można zwiększać lub zmniejszać w nieskończoność mocy przyjmowanego preparatu leczniczego. Problem musi zostać jak najszybciej rozwiązany.
10
Dodano 2 miesiące temu
Wydawać by się mogło, że w dzisiejszych czasach mamy dostęp praktycznie do wszystkiego. Przerażający jest więc fakt, że od jakiegoś czasu coraz częściej słyszymy o tym, że w aptekach brakuje bardzo wielu leków. W większości przypadków osobami, które sięgają po leki oraz stosują je stale są starsze osoby. Zdarza się przecież tak, że jedna apteka, w której stale kupowali one leki znajduje się w znacznej odległości od innej apteki. W takiej sytuacji jest to spore utrudnienie dla chorego ponieważ musi pokonywać dodatkowe odległości co nie zawsze jest sprawą prostą. Nie każdy ma samochód, a poruszanie się innymi środkami komunikacji może być zbyt kosztowne dla seniorów, którzy nie zawsze mogą pozwolić sobie na dodatkowe wydatki. Miejmy nadzieję, że w niedalekiej przyszłości problem ten zostanie rozwiązany.
00
Dodano 1 miesiąc temu
Tym razem nie w sklepach, ale w aptekach. I półki są pełne, ale gdy zapytać o niektóre leki to najczęściej można usłyszeć „nie ma”, „w hurtowni też nie ma”, „nie wiadomo kiedy będzie”. Dlaczego w aptekach brakuje leków i to takich, bez których chorzy często nie mogą sobie poradzić i czy w grze uczestniczy mafia lekowa? Diprophos – lek hormonalny stosowany w endokrynologii czy reumatologii wrócił do aptek po kilkunastu tygodniach niedostępności. Rudotel – lek na stany lękowe praktycznie w ogóle nie występuje w aptekach, a jego zamiennik Medazapan został wycofany przez producenta. Elin, innowacyjny lek antykoncepcyjny, który nie ma zamiennika, wrócił do aptek dwa tygodnie temu po kilku miesiącach nieobecności. To tylko niektóre przykłady – w sumie na liście leków zagrożonych Ministerstwa Zdrowia jest 177 pozycji. Są to leki stosowane w chorobach płuc (np. Berodual), insuliny dla cukrzyków (20 pozycji), leki przeciwzakrzepowe (np. Clexane) czy preparaty stosowane w leczeniu chorób psychicznych (na schizofrenię, padaczkę). Znajdziemy tam także szczepionki dla dzieci oraz preparaty mlekozastępcze. Jeśli lek znalazł się na liście, nie oznacza to zaraz, że nie dostaniemy go w żadnej aptece. Lista ta powstaje bowiem na podstawie zgłoszeń aptek o odmowie dostarczenia leku z hurtowni. I z tego względu bywa dość niedokładna. Według naszych danych 60 proc. leków z listy jest niedostępnych w ponad połowie aptek, a jedynie 20 proc. nie można dostać w ¾ aptek. Podobne obserwacje ma Neuca, jeden z największych dystrybutorów leków w Polsce, który zbiera informacje z 5 tys. aptek. Na ich liście deficytów znajduje się 50 pozycji, z których część w ogóle na liście resortu nie występuje.Spośród 100 najczęściej wyszukiwanych na GdziePoLek.pl leków 48 jest dostępnych w mniej niż połowie aptek..Częściowo za deficyty są odpowiedzialne sytuacje jednorazowe. Np. w 2015 roku pożar linii produkcyjnej w Holandii sprawił, że mleko w proszku dla niemowląt uczulonych na białko krowie - Bebilon Pepti przestało trafiać na polski rynek. Niedawny atak hakerski z szyfrującym dane wirusem Petya stał za niedostępnością Diprophosu. Zdarza się też, że całe partie są wycofywane ze względu na niespełnianie właściwych parametrów. Główną przyczyną pozostaje jednak nielegalny wywóz leków za granicę. To tzw. „odwrócony łańcuch dostaw” – leki z aptek, choć jest to prawnie zabronione, są eksportowane tam, gdzie ceny są znacznie wyższe. Przykładowo lek przeciwzakrzepowy Clexane kosztuje w Polsce ok. 100 zł, a w Niemczech jest to już około 100 euro, czyli 400 zł, co daje spory zysk na tylko jednym opakowaniu. W skali obrotu jedną partią leków można zarobić nawet kilka milionów złotych. Ceny w Polsce i krajach takich jak Niemcy muszą się różnić. Wynika to z wielu czynników takich jak różnice w dochodach czy różnic w systemach opieki zdrowotnej. W rezultacie także producenci nie mają bodźców do tego, aby zwiększać dostawy do Polski. Z powodu negocjacji marże w naszym kraju są niskie, więc lepiej dostarczać leki tam, gdzie można zarobić więcej. Nieoficjalnie mówi się, że nie wszyscy producenci dostarczają tyle, ile wynosi zapotrzebowanie, bo nie wszyscy je na bieżąco monitorują. A menedżerowie rozliczają się z wyników sprzedaży w skali regionu lub Europy, więc sprzedaż w Polsce nie jest priorytetem. Doprowadziło to do swoistego paradoksu. Ceny dla pacjentów są bardzo niskie, ale leków w aptekach nie ma. Jak w sklepach za PRL-u. Kiedyś byli winni spekulanci, teraz mówi się o mafii lekowej...
00
Dodano 1 miesiąc temu
Parający się tym procederem mają kilka wypróbowanych metod. Leki mogą być wyprowadzane np. z przychodni wydmuszek – tam Główny Inspektor Farmaceutyczny kontroli zrobić nie może. Czasami w aptekach przekleja się nowe kody kreskowe, co pozwala na sprzedaż do odpowiedniej hurtowni, która już przerzuci leki za granicę. Niekiedy wręcz prowadzi się podwójną księgowość – na użytek kontroli i na własne potrzeby. Zdarza się także, że apteki zgłaszają konieczność utylizacji leków, przekazują je jako próbki reklamowe czy podstawiają pacjentów z plikami recept. Jak szacuje GIF, za granicę z Polski może być wysyłany co trzeci lek, a zdaniem firm badawczych taką sprzedaż prowadzi co dziesiąta apteka. Nasze medykamenty trafiają głównie do Niemiec i Wielkiej Brytanii, a wartość nielegalnego wywozu ocenia się na 1,5 do 2 mld zł. Przestępców nie odstraszają kary. GIF może aptekę prowadzącą taki proceder zamknąć, ale na jej miejscu szybko powstaje druga, często z tej samej sieci. Za nielegalną sprzedaż leków grożą maksymalnie dwa lata więzienia. Co więcej, sądy niespecjalnie chcą dawać surowe wyroki. W sprawie aptekarza rekordzisty, który wyprowadził leki za 45 mln zł, sąd… umorzył sprawę, powołując się na niską szkodliwość społeczną. Nie mogąc doczekać się skutecznego działania władz dystrybutorzy zaczęli działać sami. I choć zgodnie z prawem powinni wysyłać każdą zamówioną przez aptekę liczbę leków, to dla niektórych rzadko stosowanych leków domagają się dowodów, że rzeczywiście za zamówieniem stoi prawdziwy pacjent. I tak aptekarz, żeby dostać lek z hurtowni musi np. wysłać skan recepty. Inną opcją są limity dla aptek, które nie pozwalają zamawiać więcej niż kilku-kilkunastu opakowań miesięcznie. Jeżeli apteka chce zamówić więcej lek staje się znacznie droższy, co sprawia, że po tej cenie pacjenci nie chcą go kupić – np. dokładając 150 zł więcej za opakowanie. W tej chwili najskuteczniejszym organem zwalczającym procederem nielegalnego wywozu leków za granicę pozostaje Główny Inspektor Farmaceutyczny. W ciągu 6 lat wszczął on postępowania wobec 600 aptek i hurtowni. Ale przestępcy są coraz sprytniejsi, a GIF nie ma kompetencji, aby kontrolować wszystkie elementy łańcucha np. przychodnie są poza jego zasięgiem. Sytuację mogłoby poprawić wprowadzenie na masową skalę e-recept, które znacznie ułatwiałyby kontrolowanie wszystkich podmiotów. Odpowiednią ustawę prezydent podpisał pod koniec marca, ale na masowe wdrożenie nie ma co liczyć. Wkrótce wystartuje pilotaż, a obowiązek wystawiania recept w tej formie pojawi się dopiero od 2020 roku. Możliwym rozwiązaniem byłoby tzw. dobrowolne poddawanie się monitoringowi elektronicznemu przez apteki. Te, które by się mu poddały, mogłyby liczyć na nielimitowane dostawy z hurtowni. A do pozostałych dostawy trzeba by reglamentować, ale w tym celu najpierw trzeba poprawić proces tworzenia listy leków deficytowych, bo dochodzi przy tym do absurdów. Pacjenci obchodzą kilka aptek w poszukiwaniu leków. Każda z nich stara się pozyskać lek (bo pacjenci pytają) - składa zamówienia i to często w niejednej hurtowni. Hurtownie nie mają tyle leku, ile zamawiają wszystkie apteki. Odmawiają i zgodnie z prawem raportują braki. W ten sposób powstaje przeszacowane zapotrzebowanie na leki.
00
Dodano 1 miesiąc temu
Leki z Polski trafiają za naszą zachodnią i południową granicę, gdzie ceny tych samych leków są znacznie większe, niż u nas w kraju. Dla przykładu - za insulinę w Polsce trzeba zapłacić 100 złotych. W Niemczech kosztuje ona 400 zł. Mowa tu o lekach onkologicznych ratujących życie, przeciwzakrzepowych, przeciwdepresyjnych, na astmę, cukrzycę, choroby Parkinsona, ADHD, szczepionkach czy hipoalergicznych preparatach dla dzieci. To leki, których w każdej chwili może zabraknąć, dlatego są objęte zakazem wywozu za granicę. Apteki nie są w stanie tych leków zamówić w hurtowni, bo ich po prostu tam brakuje. Finał jest taki, że pacjent nie może zrealizować recepty w aptece. Według raportu Najwyższej Izby Kontroli, w lipcu ub.r. zgłoszono ponad 16 milionów przypadków odmowy realizacji zamówień na leki. Z rynku wyeliminowano dotąd około stu aptek biorących udział w przestępstwie. Największa kara jaką nałożył GIF to 47 mln zł... takie kwoty mogą przyprawić o zawrót głowy !
00
Edytowany Dodano 1 miesiąc temu
Te wiadomości są przerażające! Wydawanie odpowiedników leków wyczerpie niedługo zasoby i co wtedy? A przecież leki te ratują niejednokrotnie życie tak jak leki onkologiczne, leki na cukrzyce, alergię, nadciśnienie. Jak się okazuje problem nie dotyczy tylko Polski ale jest to problem o znacznie szerszej skali. Według przeczytanego artykułu lista brakujących leków na dzień 12 lipca ma ponad 300 pozycji.Umieszczane są tam leki, których brakuje w co najmniej 5 proc. aptek w danym województwie. Preparaty z tej listy nie mogą być wywożone za granicę. Lista leków zagrożonych brakiem dostępności w Polsce jest publikowana co dwa miesiące regularnie od lipca 2015 roku. Ministerstwo Zdrowia uruchomiło specjalną, bezpłatną infolinię na którą każdy pacjent może zadzwonić i uzyskać informację o aptece, w której dany lek jest aktualnie dostępny.Infolinia informuje wyłącznie o dostępności leków. Ministerstwo Zdrowia wskazuje, że konsultanci nie udzielają informacji o dawkowaniu leków, ich zamiennikach oraz nie rezerwują leków w aptece.
Strona:1
Liczba głównych odpowiedzi na stronie:  
Dodaj odpowiedź
Aby dodać odpowiedź musisz się zalogować
Toast